Dla kogo jest trening personalny w sportach walki – i dla kogo nie jest

W internecie zalewają nas treści, które przekonują że trening personalny jest dla każdego, że każdy go potrzebuje, że bez niego nie zrobisz postępów. Chcę napisać artykuł, który idzie pod prąd tej narracji. Bo prawda jest taka, że trening personalny w sportach walki nie jest rozwiązaniem uniwersalnym i nie dla każdego ma sens. Niektóre osoby zyskają na nim ogromnie i będzie to dla nich jedna z najlepszych decyzji w życiu sportowym. Inne wydadzą pieniądze na coś, co dla nich nie jest najlepszym wyborem, bo ich potrzeby są zupełnie inne. Jako trener prowadzę zarówno zajęcia grupowe jak i indywidualne i widzę dokładnie, kto na czym zyskuje, a kto na czym traci. W tym tekście chcę uczciwie rozłożyć temat, kto powinien rozważyć trening 1 na 1, a kto powinien iść w stronę grupówek albo zupełnie innej formy aktywności. Bez marketingu, na chłodno.

Dla kogo trening personalny ma największy sens

Osoby kompletnie początkujące, które boją się grupy

To jest typowy profil osoby, która zgłasza się do mnie z pytaniem o pierwsze kroki w sportach walki. Mężczyzna albo kobieta po trzydziestce, która całe życie patrzyła z boku na sporty walki, marzyła żeby spróbować, ale za każdym razem coś blokowało. Najczęściej blokuje strach przed kompromitacją w grupie. Wyobrażenie wejścia na salę pełną ludzi, którzy umieją wszystko, kiedy ja nie umiem nic, jest dla wielu osób na tyle paraliżujące, że odkładają decyzję latami.

Dla takich osób trening indywidualny jest często jedyną drogą wejścia w ten świat. Bo zaczynamy w warunkach kontrolowanych, gdzie nie ma świadków, gdzie nie ma porównywania się z kimkolwiek, gdzie wszystkie pytania są dozwolone i nie ma głupich. Po dwóch, trzech, pięciu miesiącach takiej pracy osoba ma już fundamenty na tyle solidne, że dołączenie do grupy nie jest stresujące. Wchodzi nie jako kompletny laik, tylko jako ktoś kto już coś rozumie i potrafi wykonać podstawowe ruchy na sali. Wtedy grupa staje się naturalnym kolejnym etapem, a nie barierą nie do przekroczenia.

Kobiety zainteresowane samoobroną

To jest temat, który traktuję bardzo poważnie i mam tu mocne zdanie. Samoobrona dla kobiet to nie jest dziedzina, której uczy się dobrze w grupie. Można uczyć w grupie ogólnych zasad, świadomości zagrożeń, podstawowych ruchów, ale realna praca nad samoobroną wymaga bezpieczeństwa indywidualnej relacji z trenerem. Kobiety, które przychodzą uczyć się obrony, często niosą ze sobą doświadczenia, o których nie chcą mówić publicznie. Niektóre miały już sytuacje przemocy, niektóre żyją w lęku przed konkretnym zagrożeniem, niektóre po prostu mają wewnętrzną blokadę przed kontaktem fizycznym z mężczyznami w sytuacji walki.

Trening 1 na 1 pozwala mi dostosować podejście do tych specyficznych potrzeb. Pracujemy w tempie kobiety, nie w tempie grupy. Ćwiczymy techniki dopasowane do jej budowy, jej siły, jej możliwości. Pracujemy w odzieży codziennej, w sytuacjach realnych, z konkretnymi scenariuszami, które ona sama uznaje za prawdopodobne. To jest praca, której efektywność jest niewspółmiernie wyższa niż samoobrona z grupówki. I dla kobiet, które naprawdę chcą umieć się obronić, to jest jedyna forma która ma sens.

Zawodnicy przygotowujący się do konkretnych zawodów

Drugi obszar, w którym indywidualne podejście jest niezastąpione, to przygotowanie zawodnicze. Mówię tu o osobach, które mają konkretny start za 2, 3, 6 miesięcy i potrzebują celowanego przygotowania. Zawodnicy startujący w BJJ na Lidze Brazylijskiego Jiu-Jitsu, na Copie, na Pucharach Polski, czasami na Mistrzostwach Europy CBJJP czy zawodach IBJJF. Bokserzy przygotowujący się do gali, mma-iści przed walką w lokalnych formatach. Ci wszyscy ludzie potrzebują pracy, której grupa nie da.

Trening grupowy jest świetny do utrzymania formy ogólnej i sparingu z różnymi partnerami, ale przygotowanie do konkretnego startu to praca nad konkretną kategorią, konkretnym stylem walki, konkretnymi przeciwnikami jeśli są znani z poprzednich startów. Ostatnie 6 tygodni przed zawodami to często praca nad bardzo wąskim zestawem technik, dopracowywanym do perfekcji, plus symulacje walk turniejowych z kontrolowanym czasem i zarządzaniem punktami. Tego się nie da zrobić w grupie, gdzie inni zawodnicy mają inne starty albo wcale nie startują. Stąd zawodnicy z naszego klubu, którzy startują regularnie, robią treningi indywidualne ze mną zwłaszcza w okresach przedstartowych.

Osoby po kontuzjach albo z chronicznymi urazami

Tu wchodzimy w obszar, w którym grupa po prostu nie jest bezpiecznym miejscem. Jeśli wracasz po operacji barku, po naprawie więzadła krzyżowego, po dyskopatii odcinka lędźwiowego, po zerwaniu mięśnia czworogłowego, to pierwsze tygodnie i miesiące powrotu do treningu muszą być pod ścisłą kontrolą. W grupie nie da się tego zapewnić, bo trener nie ma fizycznej możliwości pilnowania obciążeń konkretnej osoby przez całą jednostkę. Wystarczy jeden niefortunny sparing z partnerem o nieświadomym poziomie agresji i wracasz do punktu wyjścia, czasami z gorszą kontuzją niż na początku.

Trening indywidualny w takim okresie to nie jest fanaberia, tylko racjonalna decyzja medyczno-sportowa. Pracujemy w obciążeniach, które konsultujemy z fizjoterapeutą, jeśli nadzoruje proces rekonwalescencji. Wybieram techniki, które omijają zagrożone struktury. Stopniowo zwiększamy intensywność na podstawie tego, jak ciało się adaptuje. To jest praca subtelna, która wymaga absolutnego skupienia trenera na jednej osobie. Dla wszystkich moich podopiecznych po poważniejszych kontuzjach, trening 1 na 1 to standard przez pierwsze miesiące powrotu, dopiero potem stopniowo wracamy do grupy.

Osoby z bardzo ograniczonym czasem

To jest grupa, o której rzadko się mówi w kontekście sportów walki, ale która istnieje i ma swoje specyficzne potrzeby. Mówię o osobach zapracowanych zawodowo, które realnie mają w tygodniu jeden, maksymalnie dwa wolne wieczory na sport. Dla takiej osoby kluczowa jest nie częstotliwość, tylko jakość. Trening grupowy dwa razy w tygodniu z tą gęstością uwagi trenera, jaką opisałem w poprzednim artykule, da postępy wolniejsze niż jeden trening indywidualny w tygodniu o pełnej intensywności.

Lekarze, prawnicy, przedsiębiorcy, kierowcy długodystansowi, rodzice małych dzieci, osoby na stanowiskach kierowniczych. Dla nich godzina czasu to często jedyne okno w tygodniu i muszą z niego wycisnąć maksimum wartości. Trening personalny to dla nich logiczny wybór, nie kwestia luksusu, tylko racjonalna kalkulacja czasu. Lepiej zrobić jeden bardzo dobry trening niż trzy średnie, których nie da się i tak zaliczyć z powodu niewystarczającego czasu.

Osoby utykające na plateau po latach grupówek

Bardzo specyficzny profil podopiecznego, który widuję regularnie. Osoba trenująca w grupie 2-3 lata, posiadająca już niebieski albo nawet purpurowy pas, czująca że nie idzie do przodu od dłuższego czasu. Sparing wygląda tak samo od miesięcy, te same pozycje, te same problemy, te same submisje, których nie potrafi wykonać. Frustracja narasta, motywacja spada, niektórzy w tym momencie rezygnują z treningów uznając że osiągnęli swój sufit.

Tymczasem prawdziwa przyczyna plateau to najczęściej kilka konkretnych błędów technicznych, które zakorzeniły się przez lata i blokują dalszy rozwój. W grupie nikt ich nie wyłapie, bo trener nie ma czasu na taką głęboką diagnozę indywidualnego przypadku. Kilka treningów 1 na 1 (czasem wystarczy 5-10 sesji) pozwala mi przeprowadzić tę diagnozę i przerobić te konkretne błędy. Efekt jest zazwyczaj spektakularny, bo nagle techniki, które nie działały latami, zaczynają działać. Plateau pęka i osoba wraca do grupy z nową energią i poczuciem rozwoju. To dla mnie jako trenera jedna z najbardziej satysfakcjonujących prac, bo widzę natychmiastowy efekt.

Dla kogo trening personalny nie jest najlepszym wyborem

Teraz druga strona medalu. Bo uczciwość wymaga powiedzenia, że są profile osób, dla których trening indywidualny po prostu nie jest optymalnym rozwiązaniem.

Osoby szukające społeczności i atmosfery klubowej

To jest grupa, która powinna iść prosto na grupówki, bez żadnego mieszania z treningiem 1 na 1. Bo jeśli przychodzisz na sportu walki głównie po to, żeby spotykać ludzi, mieć kolegów z którymi można zjeść coś po treningu, jeździć z drużyną na zawody, integrować się przy obozach sportowych, to trening indywidualny tego nie da. Indywidualny trening to relacja jeden trener jeden zawodnik, bez aspektu społecznościowego.

W moim klubie mamy bardzo silną atmosferę drużynową. Zawodnicy KS Stein Academy jeżdżą razem na zawody, wspierają się na macie, integrują przy okazji obozów, takich jak Koledzy Camp na które wybraliśmy się ostatnio. Ta atmosfera jest jedną z najmocniejszych stron klubu i wielu zawodników mówi że to dla niej tu trenują. Trening indywidualny tej wartości nie zastąpi i nawet nie próbuje. Jeśli to jest Twoja główna motywacja do sportów walki, idź na grupę i nie zawracaj sobie głowy treningami 1 na 1.

Osoby z bardzo ograniczonym budżetem

Tu też trzeba powiedzieć szczerze. Trening indywidualny kosztuje więcej niż grupówka. To jest model biznesowy, który wynika po prostu z matematyki. Trener poświęca godzinę pracy jednej osobie zamiast piętnastu, więc cena godziny musi to odzwierciedlać. Dla niektórych osób ta cena jest po prostu poza zasięgiem na regularnej podstawie i to jest w porządku. Sport nie powinien być przywilejem dostępnym tylko dla zamożnych.

Jeśli budżet jest realnym ograniczeniem, lepiej trenować regularnie na grupówkach, niż próbować ratować się treningami indywidualnymi raz na miesiąc, bo to nie ma sensu rozwojowego. Częstotliwość treningu jest kluczowa dla budowania pamięci motorycznej i kondycji. Cztery treningi grupowe w miesiącu dadzą Ci więcej niż jeden trening indywidualny w miesiącu, niezależnie jak dobry by ten ostatni nie był. Liczba godzin spędzonych na macie jest fundamentem rozwoju i nie da się tego oszukać premium pojedynczymi sesjami.

Ewentualnie kompromis to zrobić pakiet 5-10 treningów indywidualnych na początku, żeby zbudować fundamenty, a potem przejść na grupówki regularnie. Ten model widzę u wielu moich podopiecznych i sprawdza się bardzo dobrze. Inwestycja jednorazowa w jakość startu zwraca się przez kolejne lata szybszego rozwoju w grupie.

Osoby, które potrzebują kogoś, kto je popchnie do działania

Brzmi to paradoksalnie, bo wydawałoby się że trener osobisty to właśnie ktoś, kto popycha. Ale tu chodzi o coś innego. Niektóre osoby motywują się obecnością innych. Widzą że Adam właśnie zrobił 50 burpees i nagle samo robi się kolejne 30, bo nie chce się być w tyle. Słyszą uderzenia partnera w worek i sami zaczynają mocniej walić. Widzą jak ktoś walczy w sparingu i wchodzą na matę z większą energią. Ta dynamika grupowa jest u takich osób kluczowym składnikiem motywacji.

Trening indywidualny tej dynamiki nie ma. Jest praca, jest trener, jest skupienie. Niektórym osobom to wystarcza, bo mają wewnętrzny napęd i dobrze pracują w skupieniu. Innym brakuje tego zewnętrznego bodźca i na treningu indywidualnym po prostu wypadają mniej energetycznie niż w grupie. Jeśli wiesz o sobie, że jesteś typem osoby motywującej się obecnością innych, to grupa będzie dla Ciebie efektywniejszym środowiskiem rozwoju.

Osoby, które chcą sportów walki jako hobby i odpoczynku

To bardzo ważny i często niedoceniany profil. Bo nie wszyscy trenujący sporty walki mają ambicje zawodnicze ani nie wszyscy mają pilny cel rozwojowy. Wielu ludzi przychodzi na BJJ czy boks po prostu jako odskocznię od pracy biurowej, jako sposób na rozładowanie stresu, jako godzinę w tygodniu, w której można zapomnieć o całym świecie i skupić się na ruchu. Dla takich osób intensywność i tempo treningu indywidualnego mogą być wręcz przeciwskuteczne. Bo trening 1 na 1 jest gęsty merytorycznie, wymaga skupienia, koncentracji, przyswajania informacji. To bardziej praca niż relaks.

Grupowy trening, gdzie wchodzisz, robisz rozgrzewkę z innymi, ćwiczysz technikę bez specjalnej presji wynikowej, sparingujesz dla zabawy z kolegami, wychodzisz wymęczony fizycznie ale lekko psychicznie, jest dla wielu osób idealnym formatem. I dla nich trening indywidualny byłby po prostu nadmiarem. Trzeba szanować to, jakie kto ma podejście do sportu i nie wpychać każdemu jakości premium tam, gdzie wystarczy regularność i przyjemność.

Osoby, które są w trakcie wypalenia treningowego

Specyficzny stan, który dotyczy zwłaszcza zawodników po długich i intensywnych okresach przygotowań do zawodów. Po starcie często przychodzi okres, w którym potrzeba odpoczynku, mniejszej intensywności, mniejszej presji. Osoby w takim stanie potrzebują czegoś, co przywróci im radość z trenowania, a nie kolejnej dawki gęstej, wymagającej pracy. Grupówka w okresie wypalenia jest zazwyczaj lepsza niż trening indywidualny, bo pozwala wrócić do podstaw, bawić się sparingiem bez celu wynikowego, odbudować motywację bez presji rozwojowej.

Dopiero kiedy ta motywacja wraca i pojawia się głód rozwoju, ma sens powrót do treningów indywidualnych. Forsowanie 1 na 1 w okresie wypalenia często prowadzi do całkowitego porzucenia sportu, czego nie chce żaden trener.

Jak zdecydować, do której grupy należysz

Nie ma uniwersalnej odpowiedzi na pytanie, czy trening personalny jest dla Ciebie. Jest tylko uczciwa odpowiedź, którą musisz sobie sam dać po przemyśleniu kilku rzeczy. Po pierwsze, jaki jest Twój cel. Czy masz konkretny cel, mierzalny w czasie, czy traktujesz sport bardziej jako hobby. Po drugie, jaki jest Twój budżet czasowy. Czy możesz trenować 3-4 razy w tygodniu, czy masz wąskie okno raz na tydzień. Po trzecie, jaki jest Twój profil motywacyjny. Czy nakręcasz się obecnością innych, czy lepiej pracujesz w skupieniu. Po czwarte, jaki jest Twój budżet finansowy. Bez owijania w bawełnę, ile możesz na to przeznaczyć w skali miesiąca.

Te cztery odpowiedzi razem wzięte zazwyczaj jasno wskazują, w którą stronę powinno się iść. Jeśli masz wciąż wątpliwości, najlepiej zrobić jeden trening próbny i drugi trening grupowy i porównać własne odczucia. Większość ludzi po takiej parze treningów dokładnie wie, co dla nich jest lepsze.

Najczęstszy schemat, który polecam

Jeśli ktoś pyta mnie o uniwersalną rekomendację, najczęściej polecam model mieszany. Pakiet 5-10 treningów indywidualnych na samym początku, żeby zbudować solidne fundamenty techniczne i pewność siebie. Potem przejście na regularne grupówki 2-3 razy w tygodniu jako podstawa rozwoju. Plus okazjonalne treningi indywidualne wtedy, kiedy pojawia się konkretna potrzeba (przed zawodami, po kontuzji, po zauważeniu plateau, przy nauce konkretnej techniki, która nie wchodzi).

Ten model łączy zalety obu formatów i jest finansowo realny dla większości osób. Inwestycja na początku jest większa, ale potem koszty stają się standardowe, a postępy idą znacznie szybciej niż przy samych grupówkach. Z mojego wieloletniego doświadczenia to jest po prostu najefektywniejsza ścieżka rozwoju dla osób, które chcą realnie iść do przodu w sportach walki.

Zaproszenie

Jeśli po przeczytaniu tego tekstu uznajesz, że trening personalny może być dla Ciebie dobrym rozwiązaniem, albo masz wciąż wątpliwości i chcesz to omówić, zapraszam do kontaktu. W KS Stein Academy w Rydułtowach prowadzę treningi indywidualne BJJ, MMA, boksu, boksu tajskiego i samoobrony, a także zajęcia grupowe. Pierwsze co robimy w kontakcie, to rozmowa o Twojej sytuacji, celach i możliwościach, na podstawie której wspólnie ustalamy, czy w ogóle trening indywidualny ma w Twoim przypadku sens. Bywało już że odradzałem ludziom treningi indywidualne, bo widziałem że grupówki będą dla nich lepszym wyborem, i nie żałuję żadnej z tych decyzji.

Adres mailowy to kontakt@krystianstein.pl, telefon +48 692 233 566. Sala znajduje się przy ulicy Mickiewicza 21/IV w Rydułtowach. Niezależnie od tego, czy zdecydujesz się ostatecznie na format indywidualny czy grupowy, chętnie pomogę Ci znaleźć drogę, która najlepiej pasuje do Twojej sytuacji życiowej i sportowej.

Do zobaczenia na macie.

Podziel się swoją opinią

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *